WKKDC: Superman. Dla jutra

Dodano: 28 stycznia 2019

[Głosów: 1]

MILION SUPERMANA

 

Ten komiks śmiało mógłby być częścią wydarzenia One Year Later. Mógłby być także oddzielną miniserią o przygodach Człowieka ze Stali i wewnętrznym eventem samym w sobie. A jednak Brian Azzarello, kultowy scenarzysta 100 naboi, postanowił opowiedzieć tę historię w ramach głównej serii, pokazując nam tajemnicze wydarzenia, które nie tylko sprawiają, że Superman czuje się samotny w pełnym ludzi świecie, jak chyba nigdy dotąd, ale także że jego mesjanistyczna misja zaczyna ciążyć mu niczym głaz. A wszystko to połączone z pełną akcji i szybkiego tempa, choć jednocześnie bardzo stonowaną, fabułą, która spodoba się miłośnikom Supermana.

Milion – to liczba, która od roku prześladuje Supermana. Dokładnie dwanaście miesięcy temu, kiedy był milion kilometrów stąd (udzielał wówczas pomocy Green Lanternowi), z Ziemi zniknęło milion osób – w tym Lois Lane, jego żona. Zostały po nich tylko cienie. Teraz Clark nadal nie wie, co właściwie się wydarzyło, ani tym bardziej, kto stoi za tym wszystkim. Osamotniony, rozdarty i przybity w końcu zaczyna odkrywać prawdę, ale co przyniosą mu odpowiedzi?

Jeśli miałbym do czegoś przyrównać tę historię, bez dwóch zdań byłby to marvelowski event Heroes Reborn: The Return. W obu przypadkach z Ziemi znika grupa ludzi (w Powrocie bohaterów są to głównie superbohaterowie, których świat uznaje za zmarłych). Po długim okresie nadal nie jest wiadome, co właściwie się stało, a w całość – w ten czy inny sposób – zamieszana jest tematyka innego wymiaru. Być może dlatego scenariusz Azzarello wywołał raczej mieszane uczucia wśród czytelników. Trudno też powiedzieć o tym komiksie, by był szczególnie odkrywczy czy zaskakujący, a jednak to wciąż kawał naprawdę dobrej, rzemieślniczej roboty. Coś na kształt prac, jakie scenarzysta popełnił dla Batmana – a w szczególności Rozbitego miasta. Ale całość ma intrygujące momenty, unika typowego dla serii klimatu, a sam Superman staje się postacią bardziej nostalgiczną, refleksyjną i depresyjną. Zestawienie jego samego i roli zbawcy ludzkości z wątkami religijnymi tylko podkreśla to wszystko, dając ciekawy efekt.

Poza tym Dla jutra (tytuł może i kojarzy się z beznadziejnym komiksem Superman: Dla Ziemi, w którym przesłanie proekologiczne było wyłuszczone tak tandetnie, że aż odstraszało – i to skutecznie), to po prostu kawał dobrego komiksu. Zamknięta historia, może i odwołująca się do wydarzeń, ale takich, których w serii nigdy nie było. Opowiedziana in medias res, stanowi ciekawą układankę, nawet jeśli dość prostą i niełamiącą konwencji, do jakiej przyzwyczaiły nas przygody pierwszego ziemskiego superbohatera. Bo początkowa zaduma i emocje – wraz z rozwojem akcji – ustępują miejsca walkom i spektakularnym scenom. Postaci przybywa (pojawiają się m.in. Batman i Wonder Woman), a tempo przyspiesza. Ale nadal czyta się to dobrze, szybko i przyjemnie, a wszystkie dwanaście zeszytów wyróżnia się wśród historii z Supermanem.

Jeśli chodzi o kreskę, to Jim Lee, którego zatrudniono do zilustrowania Dla jutra, na fali zainteresowania, jakie wzbudził swoją pracą nad Batman: Hush¸ jak zwykle jest tu w formie. Faceci są silni i umięśnieni, kobiety długonogie, seksowne i bez wyjątku piękne; a nawet spokojniejsze sekwencje w jego wykonaniu wyglądają tak, jakby coś miało się zaraz wydarzyć. Do tego rysownik nie żałuje nam detali i klimatu, jaki z sentymentem przypomina mi o publikacjach Image Comics z lat 90., a to akurat jest najmocniejszą stroną stylu Lee. Dla jutra zresztą wygląda tak, jak każdy dobry superbohaterski komiks powinien – realistycznie, ale nie do przesady, barwnie, lekko, ale i wyraziście.

W kwestii dodatków, tradycyjnie czeka nas galeria okładek, trochę słów na temat twórców, wydarzeń poprzedzających akcję komiksu i zawartych w nim fabuł. Co się zaś tyczy bonusowych zeszytów, mamy tu klasyczną opowieść o włamaniu do fortecy Supermana z 1958 roku oraz o trzy lata od niej młodszą historię o tym, jak Człowiek ze Stali dowiaduje się o istnieniu Strefy Widmo i generała Zoda. Wszystko to jak zawsze wypada nieźle, choć specyfika opowieści sprzed kilkudziesięciu lat sprawia, że nie wszystkim przypadną one do gustu; ale i tak warto jest je poznać. Miłośnicy Supermana będą więc zadowoleni. Tak samo jak ci, którzy chcieliby od tej opowieści zacząć swoją przygodę z tym bohaterem. Owszem, na sam początek lepiej byłoby sięgnąć np. po miniserię Człowiek ze Stali czy Co się stało z człowiekiem jutra?, ale i Dla jutra sprawdza się całkiem nieźle. Tak jak sprawdzają się intrygujące blockbustery oparte na niezłym pomyśle i potrafiące momentami pozytywnie zaskoczyć.

Autorem artykułu jest Michał Lipka. Rocznik 88. Z komiksów nigdy nie wyrósł, choć pasjami czyta powieści i sam także stara się pisać. Ma na koncie kilka publikacji, scenariusz komiksowy też zdarzyło mu się popełnić, ostatnio jednak przede wszystkim skupia się na recenzjach i publicystyce, pisanych m.in. dla prowadzonego przez siebie bloga Książkarnię.

Korekta: Aleksandra Wucka.

Dziękujemy Eaglemoss za udostępnione egzemplarze recenzenckie z Wielkiej Kolekcji Komiksów DC Comics.

Tytuł: Dla jutra, część 1 i 2

Scenariusz: Brian Azzarello

Rysunki: Jim Lee

Okładka: Jim Lee

Wydawca: Eaglemoss

Data wydania: 2018

Liczba stron: 2x 176

Format: 17,5 x 26,2 cm

Oprawa: twarda

Druk: kolor

Cena: 2x 41,99 zł

Oceń wpis:
[Głosów: 1]
WKKDC: Superman. Dla jutra written by Chudyśrednia ocen5/5 - 1oceny użytkowników