SHAZAM! – Recenzja filmu

Dodano: 5 kwietnia 2019

[Głosów: 2]

W DUŻYM CIELE MAŁY DUCH

Chociaż uniwersum DC zamieszkuje mnóstwo niezwykłych bohaterów, Shazam jest jednym z jego najbardziej nietypowych. Zadebiutował w 1939 roku w komiksie „Whiz Comics” #2 wydawnictwa Fawcett Comics, pierwotnego właściciela postaci zwanej wówczas Kapitanem Marvelem – jego imię zmienił Geoff Johns w 2012 roku w ramach inicjatywy „The New 52”. Jest to historia nastoletniego chłopca, Billy’ego Batsona, który zostaje obdarzony supermocami przez czarodzieja Shazama. Gdy wypowiada jego imię, zmienia się w superbohatera o dorosłym ciele, ale mentalności dziecka. Opisane założenie brzmi jak pomysł na familijną komedię – i tym właśnie jest „Shazam!”, najnowsza odsłona kinowego uniwersum DC. Chociaż film różni się przez to znacząco od poprzednich części serii, nie działa to na jego niekorzyść. Przeciwnie, to kolejne po „Wonder Woman” i „Aquamanie” wyjątkowo udane dzieło.

 

Billy Batson (Asher Angel) jest osieroconym nastolatkiem, który ucieka od kolejnych rodzin zastępczych, licząc na to, że uda mu się odnaleźć jego prawdziwą matkę. Pewnego dnia, po przygarnięciu przez małżeństwo Vasquezów, broni swego przybranego brata, Freddy’ego (Jack Dylan Grazer, znany z roli Eddiego w horrorze „To”), przed szkolnymi dręczycielami. Podczas ucieczki zostaje przeniesiony do siedziby czarodzieja Shazama (Djimon Hounsou, grał także króla plemienia Rybaków w „Aquamanie”), ten zaś wybiera Billy’ego na swojego następcę. Obdarowuje go mocami, dzięki którym chłopiec może zmienić się w superbohatera o dorosłym ciele (Zachary Levi), gdy wypowie imię maga. Mimo to Billy nie ma ochoty ratować świata, a jedynie dobrze się bawić. Będzie musiał jednak zmienić zdanie, gdy szalony doktor Thaddeus Sivana (Mark Strong) uwolni więzione przez Shazama demony reprezentujące Siedem Grzechów Głównych i obierze sobie za cel nowego superbohatera, aby przejąć jego moce.

Film ma bardzo prostą fabułę i niewielką skalę. Wydarzenia mają miejsce w jednym mieście (Filadelfii), zaś sceny akcji są nieliczne i niezbyt imponujące. Nie stanowi to jednak wady, ponieważ celem twórców, zamiast spektakularnego, pełnego napięcia widowiska, jest stworzenie skromnej familijnej komedii, przywodzącej na myśl „Dużego” z Tomem Hanksem (do którego „Shazam!” nawiązuje zresztą w jednej scenie), gdzie liczy się przede wszystkim humor i relacje między postaciami. Odkrywanie kolejnych supermocy przez Billy’ego i zabawa nimi stanowią źródło wielu doskonałych żartów. Jednak wątek ten porusza również poważny motyw odpowiedzialności za wielką siłę, znany z historii o Spider-Manie. Choć jest on dobrze znany, zostaje umiejętnie przedstawiony. Równie skuteczne, choć także nienowe, jest podkreślenie znaczenia rodziny. Billy, początkowo samotny i cyniczny, skupiony wyłącznie na poszukiwaniach matki, z czasem zaczyna zbliżać się do swojej przybranej rodziny, a zwłaszcza Freddy’ego.

To właśnie ten duet – Shazam i Freddy – stanowi największą siłę filmu. Zachary Levi niezwykle przekonująco i bardzo zabawnie oddaje entuzjazm nastolatka w ciele dorosłego. Kroku dotrzymuje mu Jack Dylan Grazer, którego postać jest wielkim fanem superbohaterów, przez co bawi analizowaniem wiążących się z nimi schematów. Młody aktor ma jednak także talent dramatyczny, jak na przykład w scenie, w której tłumaczy Shazamowi, że musi wziąć odpowiedzialność za swoje moce. Para ta przyćmiewa nieco Ashera Angela w roli Billy’ego, którego występ jest również bardzo dobry, choć zdecydowanie bardziej stonowany i subtelny. Film nie poświęca zbyt dużo czasu ekranowego pozostałym członkom rodziny, ale mimo to budzą oni sympatię, szczególnie najmłodsza z rodzeństwa Darla. Mark Strong w roli Sivany ma doświadczenie w graniu czarnych charakterów (również w uniwersum DC jako Sinestro w „Green Lantern”). Choć postać ta nie jest zbyt skomplikowana, pomimo próby podjętej w prologu, charakterystyczny wygląd i głos aktora, w połączeniu z jego charyzmą i poczuciem humoru, tworzą udane połączenie.

Podobnie jak „Aquaman”, film stanowi okazję do odkrycia nowych elementów niezwykle bogatego i różnorodnego uniwersum DC. „Shazam!” jest pełen nawiązań do komiksowego świata tytułowego bohatera, czerpiąc inspiracje, niczym poprzednia część serii, z historii Geoffa Johnsa z uniwersum „The New 52”. Szczególnie interesujący są bohaterowie, którzy pojawiają się pod koniec, w zaskakującym zwrocie akcji, a także postać w scenie w środku napisów (po napisach jest również dodatkowa scena). Mimo to film, w czym również przypomina „Aquamana”, poprzestaje na jedynie kilku nawiązaniach do wcześniejszych części serii, stanowiąc odrębną całość.

„Shazam!” to kolejna udana odsłona kinowego uniwersum DC, choć zdecydowanie inna od poprzednich. Podczas gdy „Wonder Woman” była poruszającym dramatem wojennym, „Aquaman” zaś spektakularnym widowiskiem w stylu Kina Nowej Przygody, film Davida F. Sandberga to skromna, ale bardzo udana familijna komedia (imponuje to w szczególności, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że jest to dopiero jego trzecia produkcja kinowa, zaś poprzednie dwie, „Kiedy gasną światła” i „Annabelle: Narodziny zła”, były horrorami). „Shazam!” bawi swoim absurdalnym pomysłem, będącym spełnieniem dziecięcych marzeń, poruszając przy tym problem odpowiedzialności oraz przypominając o znaczeniu więzów międzyludzkich.

 

Autorem recenzji jest Jakub Michalik. Tytuł magistra filologii angielskiej w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego, autor pracy poświęconej cechom amerykańskiego gotyku w twórczości Stephena Kinga. Zainteresowania: wielkie dzieła literatury światowej (szczególnie okres amerykańskiego romantyzmu, epoki wiktoriańskiej i modernizmu), socjologia kultury popularnej, gatunek superbohaterski w komiksie i filmie, przekład literacki, historia kina, krytyka filmowa. Fan Batmana.

 

Korekta: Aleksandra Wucka

 

Tytuł: „Shazam!”

Reżyseria: David F. Sandberg 

Scenariusz: Henry Gayden

Obsada: Zachary Levi, Mark Strong, Asher Angel, Jack Dylan Grazer, Djimon Hounsou

Zdjęcia: Maxime Alexandre

Muzyka: Benjamin Wallfisch

Montaż: Michel Aller

Scenografia: Jennifer Spence

Kostiumy: Leah Butler

Czas trwania: 132 minuty

 

Oceń wpis:
[Głosów: 2]
SHAZAM! – Recenzja filmu written by Chudyśrednia ocen3/5 - 2oceny użytkowników