Kultura na sobotę: Kruk

Dodano: 3 listopada 2018

[Głosów: 2]

Trzeba (?) pomścić tę miłość

Tragedia. Zmartwychwstanie. Mściciel ze słabością do poezji, teatralności i melancholii. Brudne Detroit. Morze krwi. Brzmi jak materiał na paździerzowy twór? A jednak coś sprawiło, że „Kruk” działa, wytwarza te specyficzne wibracje w trakcie lektury, pomimo ponad 30 lat od pierwotnej publikacji.

Antybohater O’Barra zapisał się w rodzimej świadomości głównie za sprawą filmowej adaptacji, na planie której omyłkowo, w wyniku nieszczęśliwego wypadku, postrzelono Brandona Lee. Syn Bruce’a Lee zginął na miejscu, co w jakiejś tam mierze nadało filmowi otoczkę kultu, produkcji jedynej w swoim rodzaju. Jednakże, gdy czyta się komiksowy pierwowzór, to, śmiem twierdzić, otoczka wyjątkowości wokół filmu Alexa Proyasa jest skądinąd przeceniona. Film niestety spłaszcza cyniczny, chłodny ogląd O’Barra na naturę świata.

Mowa o komiksie jedynym w swoim rodzaju, którego raczej nie zabiera się na rodzinny piknik. W zasadzie jest to historia przykra, bez złudzeń na lepsze jutro, nadzieja w świecie przedstawionym jest słowem wyblakłym, wczorajszym banałem. O’Barr swoim opus magnum przepracowywał traumę swej własnej miłości, którą stracił w oka mgnieniu poprzez niefortunne zrządzenie losu. Aby oddać swoją frustrację i rozpacz, postanowił wykreować Erica – nadwrażliwego artystę, zmuszonego okolicznościami do patrzenia na gwałt, a następnie śmierć swojej ukochanej dziewczyny.

W niewytłumaczalny, nadprzyrodzony sposób Eric powraca, by ukarać winowajców. Tu i ówdzie pojawiają się odwołania do Jezusa i chrześcijaństwa, a protagonista nawet mówi o sobie jako zbawicielu. Nie miejcie jednakże złudzeń. Ericowi bliżej do starotestamentowej siły natury, bezwzględnej i nieznającej litości, niż do miłosiernego Boga okazującego przebaczenie przy autentycznej skrusze. Podkreślmy zresztą, że tutaj dobra jako takiego nie ma. Wszystkie postacie przewijające się pomiędzy kadrami są zbrukane grzechem lub naznaczone złem, bez szans na powrót do niewinności.

Skoro ten komiks to potok łez, rozpacz i pożoga, to w sumie po co nim zawracać głowę? Powodem jest szczerość autora, jego autentyczność w opisywaniu stanów dobrze mu znanych. Współczujemy Ericowi, gdy na nowo rozdrapuje rany w momencie odżywania przeszłości. Bo wiemy, jak to jest, gdy przypominamy sobie o tych dobrych momentach, gdy kochana niegdyś osoba mówiła nam „kocham cię”, a jej już nie ma i nie będzie.

Jest to poruszające i niepokojące zarazem, zwłaszcza w tym przypadku, albowiem trudno utożsamić się z Ericem tak do końca. Niby jest kreowany na superbohatera, ale tak naprawdę bliżej mu do nadnaturalnego Punishera. Niby wyplenia zło ze świata, ale jakim kosztem? Swojego człowieczeństwa? Czy je jeszcze posiada? Nawet wyrywając chwasty, co się zmienia w takim świecie?

„Kruk” to komiks chwytający nastrojem, doskonale oddający poczucie straty po ukochanej osobie, pozwalający poczuć się rozrywanym na strzępy bez finalnego oczyszczenia. Nie taka była intencja O’Barra, nie chciał moralizować czytelnika. Wiedział, że rozpacz potrafi zaślepić i w tym sensie ma więcej wspólnego z opętaniem. Powstanie zmarłych dzięki krukowi nie jest nobilitującą łaską, a swego rodzaju wyrokiem, ciągnącym się przez wieczność. I dopiero uświadomienie sobie niesprawiedliwości świata, stanięcie wobec tego faktu z podniesioną twarzą, dopiero to może okazać się uzdrawiające.

Warto ten komiks przeczytać, aby przekonać się o istocie zemsty, o jej wątpliwych owocach. Z tej perspektywy przywodzi na myśl to wszystko pewną znaną piosenkę, a zwłaszcza jej znamienity refren: „Czy warto było szaleć tak – przez całe życie? Czy warto było starać się – jak ja? Czy warto było kochać tak – aż do bólu? Czy mogę odejść sobie już?”. Wrażliwcy będą usatysfakcjonowani. Wymagający odbiorcy także. Wszakże mowa o komiksie wybitnym.

Autorem powyższej recenzji jest założyciel i głównoprowadzący bloga „Gotham w deszczu” Michał Chudoliński – Krytyk komiksowy i filmowy. Prowadzi zajęcia w Collegium Civitas z zakresu amerykańskiej kultury masowej, w szczególności komiksów („Mitologia Batmana a kryminologia”). Obecnie pracuje w TVP. Doktorant SNS IFiS PAN.

Korekta: Aleksandra Wucka.

Serdeczne podziękowania dla Planety Komiksów za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Tytuł komiksu: Kruk

Autor: James O’Barr

Okładka: James O’Barr

Data wydania: Listopad 2018

Tłumaczenie: Michał Zdancewicz

Druk: czarno-biały, kreda

Oprawa: twarda

Format: 170×260 mm

Stron: 272

Cena: 99,90 zł

Wydawnictwo: Planeta komiksów

Oceń wpis:
[Głosów: 2]
Kultura na sobotę: Kruk written by Chudyśrednia ocen5/5 - 2oceny użytkowników