WKKDC: Liga młodych

Dodano: 16 maja 2018

[Głosów: 1]

LIGA DLA MŁODYCH

 

W marcu roku 1972 wydawnictwo Marvel zaczęło wydawać serię Marvel Team-Up, której poszczególne zeszyty skupiały się przede wszystkim na postaci Spider-Mana. Chciano w ten sposób wykorzystać jego popularność, unikając jednocześnie wątków, które miałyby jakikolwiek wpływ na główną serię. Podobnie rzecz się ma z Ligą Młodych, która, bazując na uwielbieniu fanów do teenage sidekicków (jak nazywa się pomocników superbohaterów), serwuje nam lekką, zabawną przygodówkę dla nastolatków. Wielkich wydarzeń tutaj nie ma, akcja nie zmienia niczego w samych bohaterach ani nie wpływa na ogół wydarzeń, a jednocześnie w ręce czytelników trafia niezła rozrywka z satyryczną nutą, którą można przeczytać jako niezobowiązujące uzupełnienie ulubionych serii.

Robin (Tim Drake), pomocnik Batmana; Superboy, klon Supermana stworzony przez Projekt Cadmus po jego śmierci; Impulse, wnuk Barry’ego Allena z przyszłości; Wonder Girl; Arrowette, niczym młode wcielenie Green Arrowa, i Secret, dziewczyna pełna tajemnic. Na co dzień walczą u boku dorosłych superbohaterów, czasem działają sami, teraz nadeszła pora, by połączyli siły i stawili czoła złu. Wykorzystując dawną kwaterę główną Ligi Sprawiedliwości, zaczynają działać jako Liga Młodych. Kiedy w trakcie wykopalisk archeologicznych odkryty zostaje tajemniczy pojazd, który nie miał prawa znaleźć się w takim miejscu, nastoletni herosi ruszają zająć się sprawą. Z ich porywczością i dziecięcą radością wszystko kończy się w siodle machiny, która zabiera ich w niezwykłą podróż. Pytanie tylko, co na nich czeka w jej trakcie…

Komiksy od samego początku ich istnienia były uważane za rozrywkę dla dzieci i młodzieży. Nic więc dziwnego, że szybko zaczęto wprowadzać nastoletnich pomocników superbohaterów na łamy regularnych serii. Chciano w ten sposób złagodzić mroczny ton niektórych z nich i – przede wszystkim  – przyciągnąć jak najwięcej młodych czytelników. Z czasem wszyscy najważniejszy herosi doczekali się swoich teenage sidekicków, a potem otrzymali oni własne miniserie, a nawet i regularne tytuły. I, podobnie jak ich mentorzy, jednoczyli się od czasu do czasu, na łamach takich serii jak: Nastoletni Tytani czy właśnie Liga Młodych. I to tyle, jeśli chodzi o historyczne zaplecze tego typu opowieści, przejdźmy teraz do konkretów.

Chociaż za scenariusz niniejszego tomu odpowiada Peter David, autor legendarnego już runu Hulka, Liga Młodych to historia niepowalająca na kolana. Ot, prosta, lekka rozrywka, którą można przeczytać, acz do dzieł typu must have jest jej bardzo daleko. Owszem, ma udane momenty, nie brak w niej też humoru, którego niewiele uświadczymy w dojrzalszych, flagowych tytułach wydawnictwa DC, jest też szczypta satyry (David na pierwszej stronie parodiuje swój run Aquamana), co dla obeznanych z tematem jest największym plusem całości. Reszta jednak jest prosta, niezobowiązująca i dość naiwna, choć z infantylnością na szczęście nie przesadza.

Swój scenariusz David zbudował na szybkiej akcji, nucie szalonych przygód, humorze i lekkości. Dzieje się tu dużo i właściwie bez przerwy. W dodatku całość oferuje całkiem sporą ilość tekstu, dzięki czemu treści jest więcej niż we współczesnych komiksach, oraz odrobinę tajemnic i zagadek. Wszystko to jest atrakcyjne przede wszystkim dla młodzieży, a brak mroku, brutalnych scen i niewłaściwych tematów tylko to podkreśla. Podobnie jak lekka, cartoonowa, ale udana szata graficzna, uzupełniona o dość typowy dla lat 90. kolor, w którym paleta nie jest szczególnie złożona, jednak odpowiednia i pasująca do reszty.

Jeśli zaś chodzi o samo wydanie, standardowo dla WKKDC mamy tu galerię okładek, informacje o serii, twórcach i historii wydawania podobnych opowieści, a także bonusowy „klasyczny” zeszyt. Tym razem jednak trudno uznać go za klasykę, bowiem nie dość, że rzecz jest ledwie o cztery lata starsza od głównej opowieści, to jeszcze pochodzi z połowy lat 90., więc nawet z obecnej perspektywy jest dość świeża. Ale nie znaczy to, że ten komiks jest mniej ważny niż typowa klasyka. To tu bowiem (w 92. zeszycie Flasha) uniwersum DC zyskuje nowego herosa, wyrwanego ze swego czasu Barta Allena, który zostanie nowym Kid Flashem, a dokładniej Impulsem. Co ciekawe, ze względu na podobną do głównej opowieści szatę graficzną, komiks ten staje się jednym z najbardziej spójnych rysunkowo dodatków z dotychczas wydanych w ramach WKKDC.

Tak więc, jak wspominałem, Liga Młodych to rzecz głównie dla nastoletnich odbiorców. Starsi mogą ją przeczytać, zachwycić się nie zachwycą, ale też i nie znudzą całością. W skrócie: typowy komiks środka, do pochłonięcia w jedno popołudnie.

Autorem artykułu jest Michał Lipka. Rocznik 88. Z komiksów nigdy nie wyrósł, choć pasjami czyta powieści i sam także stara się pisać. Ma na koncie kilka publikacji, scenariusz komiksowy też zdarzyło mu się popełnić, ostatnio jednak przede wszystkim skupia się na recenzjach i publicystyce, pisanych m.in. dla prowadzonego przez siebie bloga Książkarnię.

Korekta: Aleksandra Wucka.

Dziękujemy Eaglemoss za udostępnione egzemplarze recenzenckie z Wielkiej Kolekcji Komiksów DC Comics.

Tytuł: Liga Młodych: Ich własna liga

Scenariusz: Peter David, D. Curtis Johnson

Rysunki: Todd Nauck, Alé Garza

Okładka: Todd Nauck

Wydawca: Eaglemoss

Data wydania: 2017

Liczba stron: 192

Format: 17,5 x 26,2 cm

Oprawa: twarda

Druk: kolor

Cena: 39,99 zł

Oceń wpis:
[Głosów: 1]
WKKDC: Liga młodych written by Chudyśrednia ocen5/5 - 1oceny użytkowników