Studium przypadku: Ra’s Al Ghul

Dodano: 8 kwietnia 2019

[Głosów: 2]

Ra’s al Ghul

(prawdzie nazwisko nieznane)

Znany też jako: Głowa Demona, Leland McCauley

Płeć: Mężczyzna

Wzrost: 195.6 cm (6′ 5″)

Waga: 98 kg (215 lbs)

Oczy: Zielone

Włosy: Ciemne, z siwizną po bokach

Znana rodzina: Sensei (ojciec), Córka Acheronu (siostra), Sora (żona, martwa), Melisande (żona, martwa), Dusan (syn), Talia (córka), Nyssa Raatko (córka), Damian Wayne (wnuk)

Pierwsze pojawienie się: Batman #232 (czerwiec 1971)

Twórcy: Julius Schwartz, Dennis O’Neil i Neal Adams

 

Muszę zacząć realizować moje plany przywrócenia harmonii naszej smutnej planecie! Nazywa się mnie zbrodniarzem i geniuszem – ale nie jestem żadnym z nich. Jestem po prostu artystą, mam wizję Ziemi tak czystej i nienaruszonej, jak ośnieżona góra albo pustynia.

—Ra’s al Ghul Batman #244 (1972)

Ra’sa al Ghula (pseudonim ten oznacza Głowę Demona, a jego wymowa jest różna w zależności od źródła: „razz”, „rahz” lub „rejsz”) scharakteryzować jest dość łatwo. To po prostu ekoterrorysta, który za największą zmorę naszej planety uważa samą ludzkość. Nie jest to co prawda zbyt oryginalne podejście, niemniej pozostaje istotne pytanie, co pchnęło go na taką ścieżkę?

Historia Głowy Demona sięga kilkaset lat wstecz. Ile dokładnie, tego nikt nie wie, różne źródła szacują jego wiek na 450-700 lat. Urodził się jako bezimienne dziecko wśród nomadów gdzieś na arabskiej pustyni. Niedaleko ich osady zlokalizowane było miasto założone przez osadników, którzy na Półwysep Arabski przybyli aż z Chin. Młody Ra’s od najwcześniejszych lat fascynował się nauką, a ponieważ wśród nomadów nie miał zbyt wielu możliwości do edukacji, ostatecznie porzucił swoich ziomków i przeniósł się do miasta właśnie. Tam znalazł to, czego szukał, wkrótce został lekarzem i poślubił Sorę, miłość swojego życia. Mniej więcej w tym samym okresie odkrył także jedną z najważniejszych rzeczy dla swojej mitologii – istnienie tak zwanych Jam Łazarza.

Czym one były? Miejscami położonymi w lokacjach, które czerpiąc z naturalnych właściwości planety, pozwalały wykorzystać je do leczenia i przedłużania życia. Ra’s odkrył je, starając się ocalić konającego księcia. Nie wszystko wyszło jednak tak, jak się tego spodziewał. Książę i owszem, przeżył, jednak pobyt w jamie zmienił go. Wyszedł z niej oszalały, a że już wcześniej budziła jego zainteresowanie, wziął sobie Sorę siłą. Skończyło się to śmiercią kobiety, za którą obwiniono oczywiście Ra’sa. Zamknięty w klatce razem ze zwłokami ukochanej, skazany na pewny zgon w męczarniach, miał całkowite prawo zwątpić w ludzkość. W tym jakże kluczowym dla jego rozwoju momencie, dotychczas służący dobru lekarz po raz pierwszy zszedł na przestępczą drogę. Uratowany przez syna jednej ze swoich pacjentek, zdecydował się wykorzystać swoją wyprzedającą jego czasy wiedzę medyczną by dokonać zemsty. Z pomoc swojego dawnego ludu nie tylko otruł księcia i króla, ale jednocześnie wymordował wszystkich mieszkańców miasta. Przemiana się dokonała. Jej ostatnim elementem stało się zbezczeszczenie ołtarza Bisu – symboliczny akt zerwania ze wszystkim, co było dla nich najważniejsze i wierzeniami jako takimi, po którym przybrał imię Głowy Demona. Od tego momentu zaczęło się budowanie jego ogólnoświatowej organizacji oraz dążenie do zagłady ludzkości. A konkretniej, dla większego dobra, jak określał to sam Ra’s.

Ale nie byłoby tego wszystkiego, gdyby nie Jamy Łazarza. I nie można całej odpowiedzialności za ten stan rzeczy przenieść na fakt, że każda kąpiel w nich prowadzi do szaleństwa, z którym trzeba się uporać, by potem móc normalnie funkcjonować – co oczywiście nie pozostaje bez wpływu na psychikę. Ważniejsze staje się coś zgoła mniej oczywistego – wiek. Czyżby Ra’s zniedołężniał? Zawodził go umysł? Nic bardziej mylnego. Wszystko sprowadza się do tego, że skoro dzięki jamom żyje już kilkaset lat, najzwyczajniej w świecie widział zbyt wiele, zbyt wiele przeżył i na wszystko zobojętniał.

Psycholog Erik Erikson stworzył swego czasu teorię rozwoju psychospołecznego, rozpisaną na osiem faz. Zastanawiał się jednak także nad fazą dziewiątą, dotyczącą wieku skrajnej starości, która ze względu na rozwój medycyny i nauki, stała się udziałem coraz większej liczby ludzi. Wszystko na tym polu sprowadza się do konfliktu Nieśmiertelność kontra zagłada. Człowiek w pewnym wieku zmuszony zostaje stawić czoła swojemu zbliżającemu się zgonowi. Postawy w takich przypadkach są dwie: poczucie, że to jeszcze nie koniec oraz świadomość, że nic już właściwie nie zostało. W tym pierwszym przypadku osoby starsze nie boją się odejścia, bo mają przeświadczenie, że coś po nich zostanie, czy będzie to dusza, która pójdzie do nieba, linia rodu czy nawet biologiczny cykl, gdzie rozkładające się ciało stanie się nawozem dla roślin i stworzeń, które żyć będą dalej. Pociesza ich to, daje satysfakcję i sprawia, że śmierć nie wydaje się definitywnym końcem a życie miało znaczenia. W przypadku drugiej grupy, ludziom nie zostaje nic. Ich egzystencja kończy się w momencie wydania ostatniego oddechu. Nie ma nic dalej, nic po nich nie zostaje – to, co przeżyli nie ma najmniejszego znaczenia dla świata, który o nich zapomnie, więc jaki był w tym sens? Ra’sa z pewnością można zaliczyć do tej pierwszej grupy, bo coś po nim pozostanie. Nawet jeśli nie będzie komu o tym pamiętać, Ziemia przeżyje swoją drugą młodość, co w skali globalnej będzie wielkim osiągnięciem, nawet jeśli dla samego wszechświata nasza planeta to nic nieznaczący pyłek. Tu daje o sobie znać jego megalomania i kompleks Boga. W końcu al Ghul uważa, że stoi ponad wszelkimi zasadami społecznymi i włada nieograniczonymi niczym możliwościami (czyt. swoją organizacją).

Nie byłoby jednak tego wszystkiego, gdyby nie wzmiankowane zobojętnienie, które przyszło z wiekiem. Można poczytywać przy tym, że przyczyną jego demonów jest kierunek rozwoju, jaki obrały zarówno świat, jak i sama ludzkość, ale za wszystkim kryje się fakt wzniesienia się ponad śmiertelność, który sprawił, że Ra’s nie potrafi traktować ludzi, jak równych sobie. Wręcz przeciwnie. On i jego bliscy żyją wiecznie, a przynajmniej tak długo, by przestać bać się nadchodzącego końca, który zresztą i tak potrafią odwrócić. Cała reszta jest gorsza, bo nie jest w stanie osiągnąć takich, jak oni wyżyn. A co jest w stanie mu dorównać? Tylko planeta. Ziemia – jedyna stała w egzystencji Głowy Demona. Czy ludzkości jako takiej nie należy traktować w podobnych kategoriach? Nie z jego perspektywy. Człowiek w końcu nie szanuje swojej planety, truje ją, niszczy. Jest rakiem, którego należy wytępić, zanim doprowadzi do śmierci całego organizmu. Z tym, że akurat ten organizm przetrwa swoją chorobę. Skoro zatem ludzie i tak są skazani na zagładę, trzeba ją przyspieszyć, zanim zaszkodzą innym bytom – prawdziwej naturze. Taki proces leczniczy leży też przecież w naturze lekarza, którym Ra’s gdzieś w głębi siebie pozostał. Jak mówi sam al Ghul, kiedy las rozrasta się za bardzo, pojawia się naturalny ogień, który utrzyma go w ryzach. Chyba domyślacie się, kto tym ogniem jest w tym przypadku? Poza tym człowiek w swej krótkowzroczności, nie jest w stanie spojrzeć poza własną erę, tymczasem Ra’s, dzięki swej długowieczności dostrzega szerszą perspektywę i prawdziwe piękno planety, które chce przywrócić.

W obliczu takich priorytetów i niesienia (w swym mniemaniu) ciężaru tak wielkiej odpowiedzialności, nikogo nie powinno więc dziwić, że Głowa Demona, kiedy pojawia się zwiastun końca jego własnej ery, stara się znaleźć kontynuatora tej spuścizny. Zatem fakt, że do tej roli wyznaczył swojego wroga, człowieka stojącego w opozycji do jego poglądów, ale jednak podążającego konsekwentnie od początku do końca raz obraną ścieżką, nie jest żadnym zaskoczeniem. Dla Ra’sa najważniejsza jest przecież misja, więc potrafi docenić tego typu jednostkę, nawet jeśli całkowicie się z nią nie zgadza.

Autorem artykułu jest Michał Lipka. Rocznik 88. Z komiksów nigdy nie wyrósł, choć pasjami czyta powieści i sam także stara się pisać. Ma na koncie kilka publikacji, scenariusz komiksowy też zdarzyło mu się popełnić, ostatnio jednak przede wszystkim skupia się na recenzjach i publicystyce, pisanych m.in. dla prowadzonego przez siebie bloga Książkarnię.

Oceń wpis:
[Głosów: 2]
Studium przypadku: Ra’s Al Ghul written by Chudyśrednia ocen5/5 - 2oceny użytkowników