Nieskończony Kryzys

Dodano: 21 września 2018

[Głosów: 2]

Nieskończony kryzys niemal piętnaście lat temu stworzył podwaliny pod Nowe 52 i był preludium do Final Crisis, który to z kolei ustawił krajobraz uniwersum DC na osiem kolejnych lat. W historii napisanej w dwie dekady po Kryzysie na nieskończonych Ziemiach wydawnictwo postanowiło raz jeszcze wstrząsnąć mitologiami swoich postaci i układem sił w komiksowym wszechświecie.

W 1985 roku z olbrzymiego i bogatego multiwersum pozostała tylko jedna, oryginalna Ziemia – pozbyto się wielu postaci, historii, niedokończonych i nielogicznych wątków, tylko małą cząstkę charakterów upychając w nowym porządku wszechświata DC. Ale okazuje się, że kilkoro osób przetrwało starcie z Anty-Monitorem i z oddali przyglądało się, jak radzą sobie pozostali przy życiu superbohaterowie. Ci zaś, dręczeni przez wątpliwości, wzajemne niesnaski i uczestniczący w coraz większej liczbie konfliktów coraz mniej przypominają herosów bez wad broniących ludzkość przed złem – punktem kulminacyjnym ich wewnętrznego rozłamu oraz spadku zaufania wśród ludzi okazuje się transmitowana na żywo na cały świat przez Brata Oko scena, w której Wonder Woman łamie kark złoczyńcy.

Największym problemem tego tomu, który być może ilustruje nieco powyższy akapit, jest bardzo wysoki próg wejścia. Czytelnik od pierwszych stron mierzy się z nawałem wydarzeń i postaci. Dość trudno je zrozumieć i ogarnąć, jeżeli nie zna się bardzo dobrze historii uniwersum DC (jako całości, nie tylko pojedynczych bohaterów), bądź nie czytało się rzeczy wprowadzających do Nieskończonego kryzysu – jak choćby Kryzys tożsamości (wydany w 2015 roku!) czy The OMAC Project. Szkoda, że Egmont nie zdecydował się na wydanie czegoś więcej niż tylko sześć zeszytów głównej historii – wielu potencjalnych nabywców może odrzucić poziom przeładowania fabuły na wielu poziomach. To nie jest tekst, który dobrze czy wygodnie czyta się w oderwaniu od masy pobocznych materiałów.

Fabularnie natomiast ta nowość wydawnicza na naszym rynku ma chyba wszystko, czego można spodziewać się po tego typu wydarzeniu – niewiele logiki, niezwykle spektakularne walki (w najbrutalniejszej bierze udział aż trzech Supermanów!), plany złoczyńcy dotykające i mające kształtować los całego wszechświata oraz walczący do ostatka herosi. Najciekawiej wypadają chyba, początkowo, konflikty między poszczególnymi postaciami pozytywnymi i dość bezpardonowe traktowanie przez scenarzystów niektórych drugo- i trzecioplanowych bohaterów. Co więcej, życie traci tu przynajmniej jedna bardzo ważna postać, zmienia się sytuacja Sprinterów (co staje się jednym z ważniejszych wątków dalszych eventów, między innymi Flashpointu), a kolejne kilkoro bohaterów ociera się o śmierć, w tym osoby bliskie Batmanowi. Widać tu dość wyraźnie, że tom ten powstał jeszcze w czasach, kiedy eventy miały znaczenie, zanim Marvel wprowadził na rynek regularne „wydarzenia, po których nigdy nic nie będzie takie samo” i restartowanie numeracji zeszytów do #1.

Sam Nietoperz z kolei jest jednym z prowodyrów opisywanego tu kryzysu – jego paranoja i chęć kontrolowania/nadzorowania metaludzi, połączona z czynnikami zewnętrznymi, prowadzi do rozłamu w Lidze Sprawiedliwości (po podobny motyw sięgał Morrison w JLA). Wayne jest także autorem najbardziej dosadnej wypowiedzi Nieskończonego kryzysu, kiedy mówi Supermanowi, że ten nikogo tak naprawdę nie zainspirował od momentu, kiedy zginął. Poza tym jest, jak zwykle, jednym z głównych aktorów całej fabuły – a choć opisany tu konflikt przybiera kosmiczną skalę, to scenarzystom udało się skupić na wnętrzu Gacka, zmusić go do zastanowienia się nad relacjami z bliskimi członkami Bat-rodziny.

Wyłania się więc z tej recenzji obraz pozycji skierowanej do raczej zapalonych fanów DC, którzy dość dobrze orientują się w mitologii i historii swoich ulubionych bohaterów oraz znają przynajmniej pobieżnie relacje między różnymi grupami herosów i złoczyńców. Nie zmienia to jednak faktu, że cieszy bardzo solidne wydawanie przez Egmont kolejnych ważnych w historii DC tomów.

Autorem powyższego artykułu jest Bartłomiej Łopatka – filolog francusko-angielski, fan fantastyki, Batmana, Gwiezdnych Wojen i Rona Swansona. W wolnych chwilach udaje, że jest programistą.

Serdeczne podziękowania dla księgarni internetowej Tania Książka za udostępnienie egzemplarza do recenzji.

Tytuł komiksu: Nieskończony kryzys

Scenariusz: Geoff Johns

Rysunki: Phil Jimenez, George Perez, Jerry Ordway, Ivan Reis

Okładka: George Perez, Tom Smith, Jim Lee, Sandra Hope, Alex Sinclair

Data wydania: sierpień 2018

Data wydania oryginału: grudzień 2005

Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz

Druk: kolor

Oprawa: twarda ze skrzydełkami

Format: 180×275 mm

Stron: 264

Cena: 99,99 zł

Wydawnictwo: Egmont

Oceń wpis:
[Głosów: 2]
Nieskończony Kryzys written by Chudyśrednia ocen4/5 - 2oceny użytkowników