Królowa obnażona

Dodano: 29 sierpnia 2016

[Głosów: 13]

Erotyzacja Harley Quinn

1

Wraz z premierą najnowszego filmu opartego na komiksach wydawnictwa DC, zatytułowanego Legion samobójców, rozgorzała dyskusja o seksualność występującej w nim postaci Harley Quinn. Ta szalona acz niewinna pod względem płciowym kreskówkowa bohaterka w czarno-czerwonym kostiumie zyskała nagle konkretne kobiece kształty, skąpy strój i seksapil. Seksualne uprzedmiotowienie czy oddanie wizerunku, który przez lata uległ zmianie w tę właśnie stronę? A może Harley Quinn uprzedmiotowieniu uległa już wcześniej, a owo wspomniane wyżej „nagle” wcale takie nagłe nie było?

ARLEKIN KOCHAJĄCY BŁAZNA

Paul Dini na pomysł stworzenia tej postaci wpadł, kiedy leżąc chory w łóżku oglądał telewizję. Wówczas to w jednej z typowych oper mydlanych dostrzegł swoją dawną znajomą z czasów studiów, Arleen Sorkin, która w Days of Our Lives grała akurat rolę… arlekina. I to było jak olśnienie, pozostało jedynie stworzyć odpowiednią bohaterkę. I tak też się stało.

Po raz pierwszy Harley Quinn pojawiła się wśród panteonu batmanowskich postaci 11 września 1992 roku. Co ciekawe, to nie łamy komiksu były miejscem, w którym – można chyba tak to ująć – przyszła na świat, a celuloidowe Gotham City z serialu Batman: The Animated Series. Na dodatek serialowa Harley przemówiła głosem swojego pierwowzoru – Arleen Sorkin. W odcinku Joker’s Favor pojawiła się na scenie właściwie znikąd, wykonując swoją część zadania. Z założenia miała być bohaterką jednego aktu, z czasem jednak powróciła na fali popularności, zyskała samodzielne występy w serialu, a wreszcie stała się jedną z najważniejszych postaci stojących u boku szalonego przestępcy z nigdy nieschodzącym z ust szerokim uśmiechem. Trafiła także na łamy komiksowe, debiutując we wrześniu 1993 roku w 12 numerze serii The Batman Adventures, która utrzymana była w stylistyce serialu właśnie, i tak oto zaczęła się jej kariera jednej z najbardziej znaczących postaci kobiecych w historii tego medium.

2

Przeniesienie jej postaci do papierowego świata pozwoliło nie tylko wzbogacić uniwersum Batmana, ale przede wszystkim dało twórcom Harley szansę, by opowiedzieć genezę jej powstania. Historia zrodzona w głowie Paula Diniego była zbyt brutalna, jak na kreskówkę, która – choć mroczna przecież – skierowana była jednak do dziecięcych odbiorców. „Mad Love”, bo tak nazywał się ów (swoją drogą nagrodzony Eisner Award – najważniejszym wyróżnieniem branży) komiks, zabrał czytelników w głąb wspomnień Harley Quinn, która okazała się byłą psychiatrą pracującą w Azylu Arkham. Nazywała się wówczas Harleen Quinzel i prowadziła sesje z Jokerem, odkrywając szczegóły jego przeszłości i stanu psychicznego. Efekt? Zaczęła rozumieć Jokera do tego stopnia, że zakochała się w nim, dokonując złego wyboru i stając się jego stałą współpracownicą. Arlekinem stojącym przy Jokerze.

Ale co z jej seksualnością?

NA ZAWSZE UTRACONA NIEWINNOŚĆ HARLEY QUINN

Postać Harley Quinn wykreowana na potrzeby serialu łączyła w sobie wiele skrajnych cech. Z jednej strony była na wskroś niewinna, dziewczęca, by nie rzec – dziecinna, ubrana w prosty, czarno-czerwony kombinezon w romby i czapeczkę z dzwoneczkami, z drugiej – w dłoni ściskała broń tudzież olbrzymi młot, którym bez trudu mogła rozłupać komuś czaszkę. Sympatyczna mina, wieczny uśmiech i głosik lolitki dopełniały obrazu całości. Nie było w tym wszystkim miejsca na seksualną stronę, nie w serialu, którego odbiorcy byli małoletni. Świadczył o tym także jej wygląd; kombinezon, który Harley nosiła, chociaż przylegający do ciała, nie miał wyglądać w seksowny sposób.

Wszystko zmieniło się z czasem, kiedy bohaterka trafiła na łamy komiksów, a kolejni twórcy, porzuciwszy doskonale znany, cartoonowy styl, dodali Quinn kobiecości, seksapilu i bardziej prowokacyjnego zachowania. Co do orientacji dziewczyny w arlekinowym kostiumie nie było wątpliwości – zakochana w Jokerze z tej chorej miłości przeszła przecież na stronę zła, a jej flirty z bohaterami pokroju Batmana (z którym zresztą w Harley Quinn’s Valentine Day Special poszła na randkę) czy Deadshota zdawały się jedynie potwierdzać ten fakt. Czas, oczywiście, zweryfikował wszystko.

3

Prawdziwą rewolucją w seksualizacji Harley Quinn okazała się jakże udana gra Batman: Arkham Asylum. Znaczenie tej przemiany było tym większe, że za scenariuszem gry stał nie kto inny, jak sam Paul Dini. Twórcy gry zrezygnowali z jednoczęściowego kostiumu arlekina, odziewając bohaterkę w strój pielęgniarki, który śmiało można by było wykorzystać do łóżkowych przebieranek. Minispódniczka, wielki dekolt, zza którego wystawały miseczki biustonosza, a wreszcie buty do połowy uda i pończochy. Nie zmieniły tego dalsze gry, które, chociaż strój potraktowały w bardziej stonowany sposób (Arkham City), bądź też sięgały do korzeni łącząc je z aktualnymi „trendami” (Arkham Knight), nie zrezygnowały z podkreślania seksapilu bohaterki. Od tej chwili Harley Quinn już na zawsze straciła swoją specyficzną niewinność, z każdą kolejną wersją wizerunku ciążąc coraz bardziej ku ziszczeniu legalnego snu pedofila.

HARLEY I KOBIETY?

W maju 2011 roku rozpoczęło się w komiksach DC wydarzenie, które na zawsze miało odmienić status quo bohaterów tego wydawnictwa. Zmiany nie ominęły także interesującej nas bohaterki, czego efektem było utrwalenie znanego nam już, mocno erotyzującego wizerunku oraz wzbogacenie go o kilka nowych elementów mocno zakorzenionych w tradycji postaci.

Co takiego wydarzyło się wówczas z DC wie chyba każdy fan tego medium. W wyniku działań Flasha w ramach opowieści Flashpoint – punkt krytyczny (album niedawno wydało w Polsce wydawnictwo Egmont, więc nie ma sensu w tym miejscu zdradzać szczegółów) całe uniwersum znalazło się w zupełnie nowym punkcie. Część fabuł, które dotychczas stanowiły kanon, przestała obowiązywać, inne włączono do niego, kolejne zaś zaadoptowano jedynie częściowo. Niektórzy bohaterowie przeszli tylko kosmetyczną korektę, inni zostali niemal zbudowani od podstaw, zastępując swoje pierwowzory. A co się działo z Harley Quinn podczas tego całego przetasowania, które zyskało miano New 52? Wkroczyła w zupełnie nowe i często kontrowersyjne rejony.

4

Co uległo zmianie? Całkiem sporo. Najistotniejszą rzeczą były różnice w genezie jej pochodzenia. Nowi twórcy rozbudowali historię manipulacji Jokera jej osobowością, pokazali impulsy, które pchnęły ją na ścieżkę zła (zemsta umożliwiona jej przez uśmiechniętego szaleńca) i spróbowali zbliżyć oboje poprzez osobliwy chrzest w chemikaliach, jaki staje się udziałem naszej (anty)bohaterki. Mocno także spleciono jej losy z historią Batmana, Śmierci rodziny, i słynną odciętą twarzą Jokera oraz wcielono siłą w szeregi Suicide Squad. Zmianie uległ także jej wygląd: Quinn otrzymała nową fryzurę, top bez ramiączek i szorty. Kiedy jednak serię przejęło małżeństwo Jimmy Palmiotti i Amanda Conner, Harley odcięła się od głównych wydarzeń batmanowych serii, stając bohaterką przepełnioną sprzecznościami, jak nigdy wcześniej. Para autorów zdecydowała się bowiem jeszcze bardziej podkreślić jej pseudo-niewinność, miłość do słodkich zwierzaczków, które kojarzą się nam jednoznacznie po dziecięcemu i zderzyć z chorobą psychiczną (próba samobójcza nagiej Harley Quinn leżącej w wannie wywołała tyle kontrowersji, że ostatecznie całą scenę wycięto z zerowego zeszytu jej przygód) i morderczymi skłonnościami, nie pozbawiając przy tym uczuć i pozytywnych cech. A wkrótce potem popchnęli ją w stronę miłosnych uniesień i pierwszego prawdziwego związku. Na dodatek z kobietą. Zaskoczenie? Nie tak duże, jak mogłoby się wydawać.

5

Przede wszystko musimy pamiętać, że podwaliny pod niepokazaną w serialu seksualność Harley Quinn podłożyli sami twórcy Batman: The Animated Series, kiedy postanowili odseparować ją nieco od Jokera. Sława postaci i chęć wykorzystania jej intrygującego wizerunku pozwoliła bardziej usamodzielnić bohaterkę. W efekcie tych działań Harley zaprzyjaźniła się z Poison Ivy, a ich wzajemne relacje przeszły z czasem na bardziej intymny poziom. Nie było to niekonsekwencją ze strony twórców wynikającą z nacisków środowisk LGBT. DC, w odróżnieniu od Marvela, który ostatnimi czasy obrał taką właśnie drogę, nie zmienia nagle orientacji postaci od dekad posiadających jasno określone preferencje. Harley była na tyle prowokatorska, że nadawała się do roli biseksualnej bohaterki, Poison Ivy natomiast od dawna kusiła zarówno mężczyzn, jak i kobiety – chociaż robiła to by wykorzystywać ich do własnych celów.

HARLEY QUINN I REGUŁA 34

Harley Quinn do Legionu Samobójców dołączyła w roku 2011 za sprawą Adama Glassa, scenarzysty i producenta, który miał się zająć tą właśnie serią komiksową. Początkowo wydawcy odrzucili ten pomysł, pomocnica Jokera nie była w końcu pozytywną bohaterką, jak więc miała dołączyć do ekipy, która, chociaż bardzo wątpliwa moralnie, stała jednak po stronie tych dobrych? Pomysł okazał się ostatecznie strzałem w dziesiątkę, co potwierdziło także studio filmowe, decydując się przenieść na ekrany kin przygody Legionu Samobójców w takim właśnie, a nie innym, składzie. I chociaż wizerunek bohaterki ewoluował przez całe lata i przestał być seksualnie niewinny, całkiem niemałą burzę podszytą pytaniami o seksualizację tej najbardziej interesującej nas postaci wywołała ta właśnie filmowa adaptacja. O co konkretnie był cały ten szum? Z perspektywy tego, co działo się w komiksach od ponad dwóch dekad (a co w ostatnich kilku latach osiągnęło apogeum i w ekspresowym tempie nadrobiło czas stagnacji wizerunku) trudno tak naprawdę powiedzieć. Konkretne zarzuty dotyczyły prowokatorskiego zachowania i stroju, a konkretnie obcisłych, skąpych szortów (inna sprawa, że o wiele bardziej wyzywający ubiór widuje się latem na ulicach każdego miasta), jak również tego, że zdarza jej się pokazać swój – oczywiście czerwono-czarny – biustonosz.

6

Czy to już jest uprzedmiotowienie czy nie, granica w tej kwestii jest bardzo cienka. Wiadomo nie od dziś, że seks zawsze dobrze się sprzedaje – w kinie, komiksie, literaturze i wszystkim, co tylko można sobie wyobrazić (każdy z nas słyszał chyba o regule 34 mówiącej, że jeśli coś istnieje, na pewno istnieje także porno z tym związane). Łatwo byłoby rzec, że Harley Quinn też w pewnym momencie padła ofiarą podobnych praktyk, a film jedynie podążył za tym wizerunkiem. Prawda jak zwykle nie jest tylko jedna – wszystko zależy od punktu widzenia i aktualnie panującej mody. Być może Harley rzeczywiście jest ofiarą seksualizacji jej postaci, w takim samym stopniu, w jakim stała się ofiarą manipulacji Jokera, ale nie można jej odmówić jednego, a mianowicie tego, że połączenie słodkiej lolitki z psychopatycznymi skłonnościami, która balansuje na krawędzi quasi dobra i zupełnej degrengolady dało jedną z najciekawszych postaci kobiecych w historii komiksu. Postaci tak popularnej, że nie tak dawno temu jej kostium stał się najchętniej wybieranym przebraniem na Halloween. Popkultura pokochała Harley. Ludzie ją pokochali. A co przyniesie przyszłość? W jej przypadku możliwe jest wszystko. Niezrównoważona psychika dziewczyny w kostiumie w czarno-czerwone romby pozwala na skrajną dowolność i mam wrażenie, że ten arlekin jeszcze nie raz nas zaskoczy – oby tylko pozytywnie.

Autorem artykułu jest Michał Lipka. Rocznik 88. Z komiksów nigdy nie wyrósł, choć pasjami czyta powieści i sam także stara się pisać. Ma na koncie kilka publikacji, scenariusz komiksowy też zdarzyło mu się popełnić, ostatnio jednak przede wszystkim skupia się na recenzjach i publicystyce, pisanych m.in. dla prowadzonego przez siebie bloga Książkarnię.

Korekta: Monika Banik.

7

Źródło:

Vulture.com: The Harley Quinn Boom Is Just Getting Started

The Artifice: Sexuality in American Superhero Comics

The Hollywood Reporter: The Story of Harley Quinn: How a ’90s Cartoon Character Became an Icon

Movie Pilot: Exploring The Sexuality Of Harley Quinn: Her Love Life In The Comics, Beyond The Joker And Poison Ivy

Entertainment Fuse: Women in Comics

Kotaku: DC Comics: Harley Quinn & Poison Ivy Are Girlfriends “Without Monogamy”

harley-quinn-fan-art-by-thejayphenrix

Oceń wpis:
[Głosów: 13]
Królowa obnażona written by Chudyśrednia ocen4.2/5 - 13oceny użytkowników
  • Tempus

    Dlatego, w związku z walką z wszechobecną seksualnością, tłem strony jest wysoki, skórzany but i szpila przygniatająca szklany battarang?
    Trochę nie rozumiem jak atakując seksualność postaci, która zaczynała jako uległa spandeksowa służąca z żądzą zaspokojenia potrzeb Cukiereczka (Jokera), zamienioną w zbuntowaną cheerleaderkę, jednocześnie gani się fazę obecną, gdzie wygląda „legalnie” broniąc… legalnego snu pedofila??? Wizerunek tej postaci został ugładzony, wpisując ją bardziej w powszechny fetysz „dick in crazy” ale takie „puszczalskie” crazy.
    „…połączenie słodkiej lolitki z psychopatycznymi skłonnościami, która balansuje na krawędzi quasi dobra i zupełnej degrengolady dało jedną z najciekawszych postaci kobiecych w historii komiksu” -hmm, nie. Bez przesady. Harley mimo wszystko jest jednak liniowa, przewidywalna w swym szaleństwie, a i z samej lolitki nie zostało jej już zbyt wiele, same echa z BTAS.