GOTHAM – Recenzja pierwszego sezonu

Dodano: 22 kwietnia 2019

[Głosów: 0]

Witajcie w Gotham – miejscu plugawym, brudnym i zdeprawowanym. Wśród chaosu miasta stoi On – młody James Gordon próbujący przywrócić porządek i wiarę w Policję.

Wkraczamy do miasta, w którym Mroczny Rycerz będzie siał terror wśród złoczyńców, gdy Thomas i Martha Wayne zginą z ręki tajemniczego zamachowca w Alei Zbrodni. W tym samym dniu służbę w szeregach policji Gotham rozpocznie młody i ambitny weteran wojny w Iraku – Jim Gordon. Ten człowiek, będący ostatnią ostoją sprawiedliwości wśród zepsucia i korupcji toczącej to miasto, zostaje przydzielony do sprawy morderstwa Wayne’ów. Razem z Harveyem Bullockiem – doświadczonym śledczym balansującym na cienkiej granicy między służbą dla dobra obywateli miasta a byciem kolejnym skorumpowanym gliną – podążają za pozostawionymi wskazówkami, które zaprowadzą ich do pierwszego podejrzanego. Mario Pepper ginie w wyniku pościgu i pozornie sprawa zostaje zamknięta. Jednak nic w tym mieście nie jest jednoznacznie czarne lub białe. W toku prywatnego dochodzenia wychodzi na jaw, iż Carmine Falcone – don mafii, przed którym kłaniają się wszyscy – wrobił Peppera, by zniwelować niepokój społeczny oraz przywrócić wiarę w skuteczność policji. Również z jego polecenia pada wyrok śmierci wydany na Oswalda Cobblepota – pomocnika Fish Mooney, który donosił funkcjonariuszom Wydziału Zbrodni o poczynaniach jego pracodawców. By zrozumieć zasady panujące w mieście, James zostaje zmuszony do roli kata. Wykonuje wyrok, markując śmierć Oswalda. Pozwala mu żyć pod warunkiem, że ten nigdy nie wróci do Gotham. Gordon i Bullock biorą na swoje barki szereg kolejnych spraw. Każda kolejna dziwniejsza od poprzedniej. Bezdomne dzieci znikają z ulic porywane przez parę udającą pomoc społeczną. Osoba zwana przez opinię publiczną „Baloniarzem” wymierza sprawiedliwość na własną rękę. Seryjni mordercy, szaleni naukowcy szukający leku na strach, krążące po ulicach narkotyki i nadchodząca wojna między grupami zorganizowanej przestępczości to tylko drobny wycinek tego, co ma nam do zaoferowania fabuła serialu osadzonego w mieście najlepszego detektywa na świecie.

Pierwszy sezon Gotham składa się z dwudziestu dwóch odcinków, które wyemitowała stacja Fox w latach 2014-2015. Scenariusz do odcinka pilotażowego przygotował Bruno Heller (twórca takich seriali jak: Rzym oraz Mentalista), natomiast stanowisko reżysera należało do Danny’ego Cannona – Training Day, Alcatraz. Duet zaproponował nam nową perspektywę na miasto wykreowane przez umysły wydawnictwa DC Comics. Poznajemy miasto Mrocznego Rycerza z perspektywy młodego i niedoświadczonego śledczego, którego przekonania i zasady moralne zderzają się z szarą rzeczywistością skorumpowanego Gotham. Naturalną koleją rzeczy w przypadku użytego medium do opowiedzenia tej historii jest zmiana obsady – reżysera i scenarzysty – co odcinek. Dzieło będące serialem telewizyjnym jest pracą zbiorową. Gotham posiada spójną, logiczną fabułę prowadzoną według zasad kryminału inspirowanego filmem noir z domieszką dramatu. Świat kreowany przez scenarzystów odbiega od komiksowego pierwowzoru. W Gotham spotkamy znajome twarze w odrobinę innej formie. Dzięki temu, że scenariusz pierwszego sezonu stara się utrzymać realistyczny, wręcz przyziemny ton, postacie takie jak Pingwin czy Człowiek-Zagadka – łotrzy znani z wielu potyczek z Batmanem – otrzymują nowe genezy. Poznajemy ich motywacje, potrzeby oraz osobiste tragedie, które ich stworzyły. Scenarzyści czerpiąc inspirację z komiksu jednocześnie tworzą miasto, które żyje i nie pozwala widzowi opuścić go do ostatniej minuty każdego odcinka. Zastosowana doza realizmu, w której skład wchodzą charaktery i skomplikowane relacje między wszystkimi bohaterami, może uczynić serial atrakcyjnym dla każdego widza, niezależnie od stopnia wtajemniczenia w komiksowy świat Mrocznego Rycerza.

Za sukcesem serialu stoi również fenomenalna oprawa audiowizualna. Od pierwszych sekund odcinka pilotażowego do ostatniej minuty finału raczeni jesteśmy – w mojej opinii – bezbłędną kinematografią. Każdy element zgrywa się ze sobą idealnie. Zdjęcia, oświetlenie, montaż, kostiumy i rekwizyty wyciągnięte z różnych epok pasują do siebie. Podczas oglądania każdego odcinka czułem się przeniesiony do czasów z końca lat osiemdziesiątych i początku dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Pokuszę się o stwierdzenie, że wykreowany świat czerpie inspiracje z kinowego hitu Tima Burtona (1989). Miasto jest brudne i zniszczone, ludzie podzieleni na biedotę i bogate elity. Drobne detale ukryte w strojach, używanych przedmiotach, wystroju wnętrz nadają temu uniwersum życia. Efekt wzmacnia mieszana gra światłem. Poczynania Jima obserwujemy o różnych porach dnia i nocy. Za wzór i plan zdjęciowy posłużyło miasto Nowy York, gdzie nakręcono cały materiał filmowy. Wszystkiego dopełnia dopracowana ścieżka dźwiękowa. Każdy motyw muzyczny buduje klimat oraz pobudza zmysły.

Za sukces Gotham odpowiada również dobór aktorów i zaprezentowane przez nich kreacje. W skład obsady wchodzą osoby mniej i bardziej znane przeciętnemu polskiemu odbiorcy. Twarz Jima Gordona części widzów może wydawać się znajoma. Ben McKenzie zagrał jedną z głównych ról w popularnym serialu obyczajowym Życie na fali (The O.C.). Ten drobny fakt nie wpływa na odbiór jego gry aktorskiej. Bywały momenty, kiedy odnosiłem wrażenie, iż główny bohater ma ograniczoną ilość ekspresji mimicznych. Postacią kontrastującą z Nieskazitelnym Jimem jest jego partner, Harvey Bullock, grany przez Donala Louge’a. Znany z Synów Anarchii czy Wikingów aktor stworzył postać zniszczonego życiem, cynicznego gliny, który jest świadomy tego, jakimi prawami rządzi się miasto.

Gdy zobaczyłem imię i nazwisko Davida Mazouza poczułem delikatne zmartwienie tym, jak poradzi sobie ten młody aktor z przypadającą mu rolą. Znałem go wcześniej z serialu Touch, w którym u boku Kiefera Sutherlanda grał postać chłopca cierpiącego na chorobę ze spektrum autyzmu. Jego interpretacja Bruce’a Wayne’a prezentuje wysoki poziom i potencjał drzemiący w tym młodym aktorze.

Nie ma przyszłego Batmana bez towarzyszącego mu Alfreda Pennywortha. Sean Pertwee to brytyjski aktor, którego możecie kojarzyć z ról epizodycznych, np. w serialu Elementary. Postać lokaja w posiadłości Wayne’ów – mentora i przyjaciela młodego Bruce’a – w jego wykonaniu to jedna z ciekawszych kreacji aktorskich tego serialu.

Siłą tego serialu są czarne charaktery. Pingwin, Riddler oraz Fish Mooney należą do moich ulubionych negatywnych postaci. Robin Lord Taylor (Oswald Cobblepot) zbudował postać knującą, przebiegłą i niegodną zaufania. Jednocześnie jego Pingwin jest uzależniony od matki i niepewny siebie. Natomiast Edward Nygma – w tej roli Cory Michael Smith – to neurotyk z zaburzeniami osobowości zakochany w zagadkach. Obaj panowie spisali się wyśmienicie w swoich rolach.

Pierwszą ciekawostką tej produkcji jest postać Fish Mooney. Podobny precedens zaistniał już w historii Mrocznego Rycerza. Postać zagrana przez Jada’ę Pinkett Smith została stworzona na potrzeby serialu i nie ma swojego odpowiednika w komiksach. Poprzednim takim przypadkiem była Harley Quinn w serialu animowanym z lat dziewięćdziesiątych XX wieku. Fish jest bezwzględna i wykalkulowana, jak przystało na głowę grupy przestępczej.

Jerome Valeska jest drugą ciekawostką serialu. Wielu widzów zastanawiało się nad tym, czy postać wykreowana przez Camerona Monaghana będzie Jokerem. Jak wiadomo, oficjalnie nie jest. Jednak szaleństwo, jakie zaprezentował swoją grą aktorską, jest jednoznaczne.

Gotham jest wyjątkową propozycją dla miłośników Mrocznego Rycerza. Serial jest wysokiej klasy produkcją prezentującą świeże i oryginalne podejście do kreowania świata. Scenarzyści w pełni wykorzystali materiał źródłowy, dzięki czemu stworzyli nowy świat. Osobiście uważam, że warto zapoznać się z propozycją stacji FOX. Pierwszy sezon możecie zobaczyć m.in. na platformie Netflix. Szczerze polecam i jestem ciekaw waszej opinii.

Autorem tekstu jest Błażej Smerdel. Od najmłodszych lat miłośnik wielkich robotów i wszystkiego co fantastyczne. W wolnych chwilach recenzent-amator, składacz modeli gunpla oraz twórca bloga Wypadkowa Przypadku.

Korekta: Aleksandra Wucka.

Oceń wpis:
[Głosów: 0]