Człowiek ze stali – recenzja filmu

Dodano: 13 czerwca 2018

[Głosów: 1]

NOWY POCZĄTEK

Zbliżająca się premiera „Aquamana”, szóstej odsłony kinowego uniwersum DC, to dobra okazja, aby powrócić do filmu, który rozpoczął tę serię – „Człowieka ze stali” Zacka Snydera. Rok wcześniej Christopher Nolan zakończył swoją trylogię o Mrocznym Rycerzu. Studio Warner Bros. postanowiło tym razem przedstawić nową wersję przygód Supermana. Co prawda, już w 2006 roku reżyser Bryan Singer nakręcił film „Superman: Powrót”, jednak okazał się on rozczarowaniem, będącym jedynie ciągiem nawiązań do filmów z Christopherem Reevem. „Człowiek ze stali” miał stanowić zupełnie nowy początek dla tytułowego bohatera.

 

Film powraca do źródeł postaci Supermana. Planetę Krypton czeka rychła zagłada z powodu nadmiernej eksploatacji jej jądra przez mieszkańców. Przewidział to jednak naukowiec, Jor-El (Russell Crowe). Postanawia ocalić przed śmiercią swojego syna, Kal-Ela (jako dorosłego gra go Henry Cavill), wysyłając go w specjalnej kapsule na Ziemię, gdzie zostaje przygarnięty przez małżeństwo Kentów, Jonathana (Kevin Costner) i Marthę (Diane Lane). Z wiekiem ich adaptowany chłopiec, któremu nadali imię Clark, zaczyna odkrywać w sobie liczne supermoce. Gdy dorasta, wyrusza w podróż po świecie, aby znaleźć cel w swoim życiu. W końcu natrafia na kryptoński statek, który wylądował na Ziemi tysiące lat temu. Dzięki jego technologii bohater nawiązuje kontakt ze zmarłym ojcem, a gdy odkrywa, kim naprawdę jest, postanawia wykorzystać swoje moce, aby służyć Ziemi i jej mieszkańcom. Spotyka przy tym dziennikarkę, Lois Lane (Amy Adams), która chce za wszelką ceną odkryć jego sekret. Tymczasem na Ziemię przybywa grupa Kryptończyków, którzy podczas zagłady planety przebywali w międzywymiarowym więzieniu, Strefie Fantomowej. Ich przywódca, fanatyczny Generał Zod (Michael Shannon), zamierza wykorzystać kryptońską technologię, aby odbudować Krypton na Ziemi – co oznacza śmierć wszystkich jej mieszkańców. Kal-El, zwany teraz Supermanem, musi dokonać wyboru między swoim prawdziwym a przybranym domem.

Chociaż historia jest przeplatana retrospekcjami z młodości Clarka, fabuła „Człowieka ze stali” jest na ogół linearna i pozbawiona aluzji do innych bohaterów ze świata DC (nie licząc logo LexCorp i Wayne Enterprises) oraz zapowiedzi kolejnych części. Podobnie jak w przypadku „Wonder Woman”, działa to na korzyść filmu, umożliwiając widzom skupienie się na historii i zrozumienie jej – w przeciwieństwie do „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości”. Ponadto, chociaż geneza Supermana znana jest doskonale nawet laikom i była już wielokrotnie przedstawiana na kartach komiksu oraz na małym i dużym ekranie, twórcom „Człowieka ze stali” udaje się opowiedzieć ją w nowy, interesujący sposób. Film poświęca dużo uwagi ludzkiej stronie głównego bohatera i jego rozterkom. Jednocześnie od samego początku szczegółowo przedstawia Krypton, jego kulturę, technologię i mieszkańców.

 

Pierwszym, którego poznają widzowie, jest Jor-El. Chociaż głównym zadaniem tej postaci jest wygłaszanie ekspozycji, aby wyjaśnić Clarkowi prawdę o jego pochodzeniu, dzięki charyzmie Russella Crowe’a słucha się go z zainteresowaniem. Bohater pełni także rolę moralnego centrum filmu. Imponuje swoją mądrością i determinacją – buntuje się przeciwko konserwatywnej mentalności rady Kryptona, inspiruje swojego syna do wcielenia się w obrońcę Ziemi, a nawet potrafi rozmawiać z Generałem Zodem, będącym jego całkowitym przeciwieństwem. Michael Shannon jest doskonały w tej roli i można go zdecydowanie uznać za najlepszy czarny charakter w kinowym uniwersum DC, a nawet ze wszystkich ekranizacji komiksów tego wydawnictwa. Najbardziej fascynuje w Generale Zodzie to, że widzowie są w stanie zrozumieć jego motywację. Zgodnie z obowiązującą na Kryptonie sztuczną kontrolą zapłodnień, został stworzony i wychowany na obrońcę swojej planety. Jest gotów poświęcić wszystko i wszystkich dla dobra jej ludu. Mimo to potrafi przedstawić przeciwnikom swoje racje w przekonujący sposób. Jednocześnie budzi strach i respekt, gdy odkrywa swoją mroczną stronę – agresję, bezwzględność, przebiegłość i brutalną siłę. Na szczęście równie imponującą postacią jest główny bohater, Superman, chociaż posiada całkowicie odmienne cechy. „Człowiek ze stali” pokazuje widzom, dlaczego tytułowy bohater zasługuje na ten przydomek, demonstrując jego niezwykłe zdolności w pełnych rozmachu scenach. Jednocześnie Henry Cavill umiejętnie oddaje cechy Supermana, które są o wiele ważniejsze od wszelkich supermocy i dzięki którym stał się nie tylko ikoną popkultury, ale i współczesnym mitem. Kal-El, pomimo bycia najpotężniejszą istotą na Ziemi, jest łagodny i pokorny, szuka wsparcia u innych i słucha ich rad, a jego głównym celem w życiu jest bezinteresowna pomoc zwykłym ludziom.

Otaczający go bohaterowie, mieszkańcy Ziemi, również zasługują na omówienie. Podobnie jak w serialu „Superman: The Animated Series”, Lois Lane nie jest bezradną damą w opresji. Amy Adams znakomicie oddaje jej pewność siebie, inteligencję i odwagę. Równie interesujący jest jej szef, surowy i stanowczy Perry White (Laurence Fishburne). Determinacja to również cecha wyróżniająca generała Swanwicka (Harry Lennix) i pułkownika Hardy’ego (Christopher Meloni). Wspierający ich naukowiec, doktor Emil Hamilton (Richard Schiff), niestety rozczaruje znających wspomnianą wcześniej animację „Superman: The Animated Series”, w której pełnił znacznie większą rolę. Diane Lane jako Martha Kent budzi sympatię swoją łagodnością i matczyną troską. Dzięki jej opiece Clark dostosowuje się do świata ludzi. Stanowi to całkowite przeciwieństwo podejścia Jonathana Kenta (Kevin Costner), najbardziej kontrowersyjnej postaci w filmie. Nie licząc dwóch krótkich momentów – gdy nazywa Clarka swoim prawdziwym synem i kiedy pyta się, czy pomimo jego fizycznej niezniszczalności szkolni dręczyciele nie skrzywdzili go emocjonalnie – bez przerwy podkreśla, że Kal-El jest wyjątkową jednostką, która zmieni świat, obarczając go przez to ogromnymi oczekiwaniami. Jednocześnie domaga się, aby Clark ukrywał swoje umiejętności, budząc w nim strach i poczucie winy.

 

Na szczęście Kal-El ujawnia się wreszcie przed światem, co prowadzi do najlepszego aspektu tego filmu – efektownych, monumentalnych scen akcji. Skala zniszczeń oraz siła i brutalność ciosów przeciwników stanowią wyzwanie nawet dla niemal niezniszczalnego Supermana. Rozmach tych sekwencji zwiększa dodatkowo doskonała muzyka Hansa Zimmera, pełna pamiętnych motywów, do których zalicza się przede wszystkim temat muzyczny głównego bohatera, oddający jego potęgę i budzący nadzieję. Duże wrażenie wywiera również scenografia w scenach na Kryptonie i na pokładzie kryptońskich statków.

„Człowiek ze stali” to nowa, interesująca reinterpretacja początków Supermana. Film imponuje swoim rozmachem, a jednocześnie uczłowiecza bohatera o niemal boskiej mocy. Tym bardziej niestety rozczarowuje fakt, że w kolejnych częściach serii Superman zostaje zepchnięty na dalszy plan, przytłoczony przez szereg innych postaci i wątków. Jest jednak szansa, że po sukcesie „Wonder Woman” studio Warner Bros. zrozumie, że każdy z fascynujących bohaterów wydawnictwa DC Comics zasługuje na szczegółowe przedstawienie, aby widzowie mogli dokładnie poznać ich charakter i otoczenie.

 

 

Autorem recenzji jest Jakub Michalik. Tytuł magistra filologii angielskiej w Instytucie Anglistyki Uniwersytetu Warszawskiego, autor pracy poświęconej cechom amerykańskiego gotyku w twórczości Stephena Kinga. Zainteresowania: wielkie dzieła literatury światowej (szczególnie okres amerykańskiego romantyzmu, epoki wiktoriańskiej i modernizmu), socjologia kultury popularnej, gatunek superbohaterski w komiksie i filmie, przekład literacki, historia kina, krytyka filmowa. Fan Batmana.

 

Korekta: Aleksandra Wucka

 

Tytuł: „Człowiek ze stali”

Reżyseria: Zack Snyder   

Scenariusz: David S. Goyer   

Obsada: Henry Cavill, Amy Adams, Michael Shannon, Kevin Costner, Diane Lane, Laurence Fishburne, Antje Traue, Ayelet Zurer, Christopher Meloni, Russell Crowe

Zdjęcia: Amir Mokri

Muzyka: Hans Zimmer

Montaż: David Brenner     

Scenografia: Alex McDowell

Kostiumy: James Acheson, Michael Wilkinson

Czas trwania: 143 minuty

Oceń wpis:
[Głosów: 1]
Człowiek ze stali – recenzja filmu written by Chudyśrednia ocen5/5 - 1oceny użytkowników