Batman: The Golden Streets of Gotham

Autorem recenzji jest Michał Siromski. Więcej o nim dowiecie się tutaj.

Amerykanie dość specyficzne postrzegają swoją historię i narodową tożsamość. Nie przypadkiem ich życiową filozofię sformułowano jako „American Way” („Amerykańska Droga”), czyli nastawienie na pragmatyzm, niezależność, indywidualizm i dążenie do szczęścia pomimo wszystko. Z „Amerykańską Drogą” nierozerwalnie wiąże się pojęcie „American Dream” („Amerykańskiego Snu”). Etos, w którym ciężka praca ma owocować wolnością, sukcesem i społecznym awansem, stał się popularny do tego stopnia, że sam w sobie został elementem popkultury: dostrzeżemy go już choćby w koncepcji postaci Supermana, który – jak głosiła czołówka popularnego w latach 40. ubiegłego wieku słuchowiska – walczy o „prawdę, sprawiedliwość i Amerykańską Drogę” („truth, justice and the American Way”).

00fc

Idea Amerykańskiego Snu wynika wprost z Deklaracji Niepodległości z roku 1776, według której niezbywalnym prawem każdego Amerykanina jest „życie, wolność i dążenie do szczęścia”. Co ciekawe, Amerykanie są bardzo dumni z tej idei, mimo iż często niewiele ma ona wspólnego z rzeczywistością (weźmy choćby kwestię ludobójstwa rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej czy liczne przykłady mniej lub bardziej jawnej cenzury). Amerykański Sen zdaje się jednak trwałym elementem amerykańskiej tożsamości, który musi być chroniony za wszelką cenę. Stąd niezachwiana wiara w karierę od pucybuta do milionera i przekonanie, że finansowy sukces będzie niósł za sobą moralne korzyści dla jednostki i społeczeństwa.

Jednym z okresów, o których przeciętny Amerykanin ma dość wyidealizowane pojęcie, jest początek XX wieku i era rewolucji przemysłowej. Wielu wierzy, że był to okres wspaniałych wynalazków i niezwykłego rozwoju intelektualnego człowieka. Mniej osób pamięta o skrajnym wyzysku i nędzy, w jakiej żyli robotnicy oraz o tym, że wielkie fortuny powstawały błyskawicznie kosztem ubóstwa tysięcy proletariuszy.

Do tamtego czasu i tamtych wydarzeń nawiązuje komiks „Batman: Golden Streets of Gotham”. Jego centralną postacią jest Bruno Vanekow, syn polskich imigrantów, który spędza kilka lat na amerykańskich preriach pracując przy budowie kolei. Kiedy wraca w 1906 roku do Gotham City, dowiaduje się, że jego rodzice zginęli w pożarze fabryki Josepha Chillinghama, w której byli zatrudnieni jako robotnicy.

Tragedia rodzinna jest dla Bruno ogromnym ciosem; pragnie on w jakiś sposób uczcić ich śmierć i jednocześnie zapobiec podobnym wydarzeniom w przyszłości, ale nie wie jak. Odpowiedź na to pytanie nasuwają mu spotkania z lokalnymi związkami zawodowymi, a zwłaszcza z tajemniczą postacią w masce Kota, która zachęca proletariuszy do walki o swoje prawa i namawia ich do strajku. Vanekow zaczyna prowadzić podwójne życie: za dnia zwykłego pracownika fabryki, zaś w nocy – ukrytego za maską Nietoperza mściciela, który okrada domy bogaczy, zaś zrabowane pieniądze i kosztowności rozdaje ubogim. Niezwykły Człowiek Nietoperz błyskawicznie staje się proletariackim bohaterem i symbolem walki o lepsze życie. Sprawy szybko się jednak komplikują: wychodzi na jaw, że to chciwość i podłość samego Chillinghama doprowadziła do tragicznego pożaru fabryki, zaś skorumpowany establishment gotów jest na wszystko (nawet na przypisanie Batmanowi serii bestialskich morderstw, które w tym samym czasie wstrząsają Gotham), byleby uniknąć strajków i robotniczych zamieszek.

01

Jak nietrudno zauważyć, kluczowym elementem mitologii Batmana, który został tym razem zmodyfikowany, jest status społeczny Batmana. W standardowej wersji Mroczny Rycerz jest bogaczem, niektórzy nawet (chcąc postawić jego działalność w dwuznacznym świetle) sugerują, że bogaczem bijącym biednych, którzy na skutek nędzy weszli na drogę bezprawia. Jeśli w taki sposób zinterpretować postać Batmana, to w „Golden Streets…” mamy do czynienia z dokładnie odwrotną sytuacją: Vanekow, jako przedstawiciel uciśnionych biednych, dokonuje dziejowej zemsty na przesiąkniętych chciwością bogaczach.

Interesujące, że konsekwencją modyfikacji społecznego statusu jest również zasadnicza zmiana ideologiczna. „Standardowy” Batman jest zwolennikiem prawa, porządku i bezpieczeństwa publicznego nawet kosztem praw jednostki, co w dosyć oczywisty sposób kojarzy się z ideami prawicowymi, a w skrajnych wersjach (jak np. w „Mroczny Rycerz Powraca” Franka Millera) nawet faszystowskimi. Tymczasem w omawianym tu elseworldzie Batman walczy z wyzyskiem, niesprawiedliwością i nierównością społeczną, zatem reprezentuje poglądy lewicowe, a nawet można by rzec – komunistyczne.

Dobry elseworld powinien mieć interesujący pomysł wyjściowy i wiarygodne przedstawienie jego konsekwencji. „Batman: Golden Streets of Gotham” spełnia oba te warunki. Oferuje świeże podejście do mitologii Batmana, a jednocześnie wiarygodne oddanie realiów ówczesnej epoki, nawiązujące nie tylko do atmosfery tamtego czasu, ale i konkretnych wydarzeń (np. pożar w którym giną rodzice Bruno przypomina faktyczny pożar fabryki Triangle Shirtwaist z 1911 roku). Dobrym posunięciem okazało się połączenie całej opowieści fabularną klamrą: wydarzenia z komiksu relacjonowane są współcześnie przez sędziwego Richarda Graysona dziennikarce Elanie Karadian, która poszukuje informacji na temat legendarnego robotniczego bohatera. W ten sposób opowieść nabiera charakteru mitologicznego, jawi się niczym miejska legenda. Nie przypadkiem zresztą okładka podpowiada nam, że poznamy „amerykańską baśń” („american fable”), co przy okazji odsyła nas do omawianego na wstępie „American Dream”.

Interesująco wplecione zostały w fabułę inne znane postacie uniwersum Batmana. Ich role rozdzielone zostały w sposób sensowny i logiczny, a przecież jakże znajomy. James Gordon to oczywiście uczciwy do bólu oficer policji, zaś jego córka jest tutaj specjalizującą się w tematyce społecznej dziennikarką, której rozległa wiedza bardzo się przyda Batmanowi. Mamy Selinę Kyle, niepokorną i chodzącą własnymi ścieżkami córkę burmistrza; mamy Alfreda Pennywortha, właściciela podrzędnego teatrzyku, w którym schroni się Batman przed ścigającą go policją; mamy wreszcie Dicka Graysona, zachwycającego bystrością i sprytem akrobatę, który również poda pomocną dłoń Vanekowowi. W tle pojawi się także jako morderca rodziców Bruna Joe Chill (tutaj jako Joe Chillingham) oraz przypominająca Jokera negatywna postać Klauna.

Warstwa graficzna komiksu nie prezentuje żadnych fajerwerków, raczej solidne, średniej klasy rzemiosło. Cliff Chiang stawia na klasyczny styl, który w tej opowieści sprawdza się bardzo dobrze. Świetnie prezentuje się stylizowana na plakat sprzed stu lat okładka. Co dziwne, część komiksu narysowana jest przez innego rysownika, trudno powiedzieć z jakiego powodu – na szczęście różnica w stylach graficznych jest minimalna i nie przeszkadza w odbiorze.

Można zarzucić „Batman: Golden Streets of Gotham” dość trywialną intrygę czy cokolwiek przewidywalne zagadki (nikt obeznany z uniwersum Batmana nie będzie miał problemu z odgadnięciem, kto kryje się pod maską Kota albo kim jest seryjny zabójca kobiet z niższych sfer). Nie zmienia to faktu, że komiks oferuje ciekawe podejście do nietoperzowego mitu i czyta się go dobrze. Czego więcej chcieć od elseworlda?

 52

Jen Van Meter – urodzona w Kalifornii amerykańska scenarzystka. Po ukończeniu Uniwersytetu w Oregonie (specjalizacja: folklor i literatura) rozpoczęła w 1998 roku karierę komiksową od zamieszczonej w magazynie „Dark Horse Presents” historii ze świata „Buffy the Vampire Slayer”. Następnie przeniosła się do wydawnictwa Oni Pess, gdzie zrealizowała kilka projektów, w tym najsłynniejsze swoje dzieło, „Hopeless Savages”. Czteroczęściowa obyczajowa miniseria uzyskała w 2002 roku nominację do nagrody Eisnera oraz doczekała się dwóch kontynuacji.

Sukces „Hopeless Savages” pozwolił Van Meter nawiązać współpracę z DC (miniserie „Cinnamon: El Ciclo” i „Black Lightning: Year One”, one-shot „Batman: Golden Streets of Gotham”) oraz z Marvelem, dla którego zrealizowała przede wszystkim miniserię z udziałem Black Cat.

Jen mieszka w Portland wraz z dwójką dzieci i mężem Gregiem Rucka – znanym scenarzystą komiksowym.

Cliff Chiang – absolwent literatury angielskiej i sztuk wizualnych na uniwersytecie Harvarda. Zadebiutował w wydawnictwie Paradox Press, realizując w 1999 roku dwa komiksy do publikacji z serii „The Big Book of…”. Następnie przeszedł do DC Comics, gdzie najpierw zrealizował kilka niewielkich projektów okolicznościowych, a następnie narysował po kilka numerów uznanych serii („Detective Comics”, „Beware the Creeper”, „Human Target”, „Nightwing”, „Green Arrow/Black Canary”) oraz kilkadziesiąt okładek. W 2006 zrealizował, do scenariusza Briana Azzarello, miniserię „Tales of the Unexpected: Architecture & Mortality”. Obecnie współtworzy relaunch uniwersum DC rysując serię „Wonder Woman” ze scenariuszem Azzarello.

 

„Batman: The Golden Streets of Gotham”

Scenariusz: Jen Van Meter

Rysunki: Cliff Chiang, Tommy Lee Edwards

Tusz: Cliff Chiang, Tommy Lee Edwards

Liternictwo: John Workman

Kolorystyka: Dave Stewart

Wydawca: DC Comics

Data wydania: 2003

Objętość: 68 stron

Format: B5

Oprawa: SC

Papier: kreda

Druk: kolorowy

Cena: 6.95 $

[Suma głosów: 2, Średnia: 4.5]

1 thought on “Batman: The Golden Streets of Gotham”

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *